Nie nazwałbym tego prologiem. Może raczej wprowadzeniem. Chcę tylko wyjaśnić parę kwestii.
Nie spodziewajcie się wspaniałej historii o drapieżnych wampirach i namiętnej miłości. Bardziej czegoś stylu pamiętnika, czy dziennika. Tyle, że nie do końca. Cóż...lubię pisać - opowiadania najchętniej. Mam nadzieję, że zawartość tego bloga choć odrobinę będzie je przypominać. To znaczy, w sensie gramatycznym. A wracając do tematyki: "opowiadam swoje życie". W dziwny sposób, ale zawsze. Nie zrozumcie mnie źle, nie opisuje dokładnie tego co ja czuję, czy jak wyglądał mój dzień. Zmyślam. Jak każdy autor opowiadania. Skąd biorę pomysły? Z ust moich trzech ukochanych przyjaciółek, z ust dziewczyny żalacej się chłopakowi przez telefon, z ust wścibskich sąsiadek... Czasem wystarczy, że spojrzę na czyjeś zdjęcie i w głowie od razu rodzi mi się mnóstwo pomysłów, innym razem zamyśle się na niemiłosiernie nudnej fizyce i nowy rozdział gotowy. Przyglądam się wszystkim ludziom dookoła mnie. Widzę uśmiechy, łzy i złamane serca. To wszystko mnie inspiruje, bo wierzę, że nic nie dzieje się bez powodu. Ale o mnie też pare rzeczy bedzie prawdziwych, bo moje życie jest dosyć zakręcone (czytaj niezmiernie interesujące dla wścibskich uszu i oczu). Cóż, zaczynam. Poznajcie mnie i moje życie. No nie do końca moje, ale hmmm... życie mojego otoczenia?
Mam nadzieję, że się wam spodoba. Teraz tylko muszę kupić nowy zeszyt z piórem (najlepiej pisze się atramentem, prawda?) i zabrać się do roboty.
poniedziałek, 3 listopada 2014
Dla Jasności
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz